13 kwietnia 2024 (sobota)

 Zapowiada się dzisiaj miły dzień. Nie tylko dla mnie, ale i dla Czarnej Myszki, której wczoraj na pewno spadł kamień z serca, po tym jak sama mi się przyznała, że dała d.. i nie zaliczy tego roku. Dla mnie nie było to zaskoczeniem, więc nie byłam w żaden sposób zła, ani nawet zawiedziona. Traktuję to jako jej doświadczenie życiowe, które zapamięta.


Dla mnie najważniejsze w ciągu tych ostatnich dwóch lat było naprawienie relacji z Czarną Myszką. Wsparcie jej na tyle, ile mogę. Pomoc w każdym względzie, jak tylko będzie jej potrzebowała. Żeby wiedziała, że zawsze ma we mnie oparcie. I przyniosło to rezultaty. Poprawiły się nasze relacje. Czarna Myszka stała się też bardziej otwarta. Jak udało nam się osiągnąć ten etap, to dzięki temu damy radę z całą resztą. 


Dobry Kundel zjechał z Niemiec, ale nie wiem czy uda mi się z nim spotkać. Niestety ten weekend mam pracujący. Podczas wczorajszej rozmowy telefonicznej udało nam się wstępnie umówić na majówkowy weekend. Dowiedziałam się też, że z Lipska przerzucają go do Monachium. To chyba dobrze. Cieszę się, że się odnalazł w tej nowej pracy. 


Niestety Baby Boy jest nadal ułożony poprzecznie, a przecież do porodu zostało jakieś dwa tygodnie. Kiedyś akuszerki pomagały w takich sytuacjach, a w sumie teraz to zupełnie nie mam pojęcia. Patrząc na moje cztery porody, to w sumie najgorsze był ostatni. Pomimo spadającego tętna dziecka nie chcieli mi zrobić cesarki. Ciąża była przenoszona dwa tygodnie oraz to już było trzecie wywoływanie porodu. Sama kroplówka nic nie dała, więc postanowiono przebić pęcherz płodowy, a potem mnie zostawiono. Ponieważ mnie za to ciśnienie szybowało pod niebiosa, to traciłam przytomność. I tak to trwało jakieś 8-9 godzin. To było 17 lat temu. 


Miranda nie wiele lepiej, a pod pewnymi względami gorzej, wspomina swój pierwszy poród dwa lata temu. Kłopoty zaczeły się na przyjęciu na oddział, bo teraz same skurcze i odejście wód już nie wystarcza. A sam poród ją porozrywał i potem bardzo długo dochodziła do siebie. Pamiętam jak płakała, że boi się następnego porodu. Teraz na pewno też się boi, a słysząc to, co się dzieje na oddziałach położniczych, to jakieś średniowiecze. 



Komentarze

Popularne posty