3 kwietnia 2024 (środa)

 

Dużo myślę o nadchodzących w moim życiu zmianach. Będą to zmiany i na lepsze i na gorsze, ale staram się myśleć pozytywnie. Negatywne myślenie  na pewno nie pomoże. Z jednej strony remontuję, sprzątam i urządzam dom, a z drugiej martwię się o to, czy dam radę go utrzymać. Teoretycznie rachunki powinny spaść, ale... Ostatnio mało co idzie po mojej myśli.

 

Starszy syn, który nie mieszka już z nami od ponad roku, nie chce na razie wracać do rodzinnego gniazda. Zostanie nas troje. I stary pies.

 

Martwię się o przyjaciółkę, która wczoraj miała mieć operację. Nie chcę przeszkadzać, bo rozumiem, że po takich zabiegach i w takich sytuacjach nie każdy może mieć ochotę rozmawiać z całym światem. Mimo to napisałam do niej dwa zdania. I na prawdę wystarczy mi w odpowiedzi przysłowiowa „łapka w górę”. Szczegóły mogę poznać później.

 

Posprzątałam swoje zawodowe profile. Okazało się, nie wiem jak, że były tam błędy i to w datach (🫣).  Ślepa jestem. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć. Jak to robiłam zastanawiałam się nad tymi wszystkimi poradami z Internetu. Proste czynności zastąpione zawoalowany sposób. Ja zdecydowanie wolę styl Hemingway'a. Nigdy nie przepadałam za napuszonym stylem pisania.

 

Może powinnam napisać do jej męża? Też nie chcę przeszkadzać... Pomyślę. ODPISAŁA! Kamień z serca spadł. Przynajmniej jeden front, na którym już mogę być w miarę spokojna.

 

Wracając do tematu pracy. Od ponad roku poszukuję pracy. Tak jak wszyscy, przeglądam oferty pracy na portalach (zdecydowanie zmieniły się przez te wszystkie lata), na stronach pobliskich firm, wysyłam oferty, zanoszę osobiście oferty (zazwyczaj do urzędów tak trzeba). Byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych. I nadal tkwię tam gdzie zaczynałam. Odnoszę wrażenie, że jestem po prostu za stara. Że boją się starszego pracownika, choć oni sami (rekruterzy) rzadko byli młodsi ode mnie. Czyżby myśleli, że jestem tak stara, że na prawdę już nic nie jestem w stanie w pracy pokazać czy osiągnąć? Potrafi to zdołować.

 

Ciekawostką dla mnie jest to, że widzę nadal tą samą ofertę, na które aplikowałam. Po ponad roku nadal jest aktualna. Z feedback’u,  który wyjątkowo otrzymałam do tej oferty, wynikało, że przez ten rok zdążyłabym podciągnąć tą jedną konkretną umiejętność. I teraz nasuwa się pytanie: czy oni rzeczywiście szukają pracownika czy też po prostu traktują to jako swoistą reklamę 🤔. Oczywiście nie mam namyśli, że koniecznie mieliby właśnie mnie zatrudnić, ale dziwne jest utrzymywanie tak długo wakatu... Zwłaszcza pod kątem finansowym firmy. Takich ofert jest zapewne więcej. Patrząc na same nazwy firm – ciągle to samo. Nasuwa się wniosek, że trzeba jakoś od kota strony się tam dostać, a potem można przejść do działu, którym się jest rzeczywiście zainteresowanym. Albo już nie mam pojęcia jak.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Popularne posty