6 kwietnia 2024 (sobota)
Od piątku wyraźnie temperatura się ociepliła. Nie ma wiosny - jest wczesne lato. A ponieważ sobota, to zaczęły się pierwsze "kwietniówki", czyli takie wstępy do majówek. Widać dymy z posesji (i nie są to dymy z komina, który dom ogrzewa) oraz słychać w ciszy nocnej rozchodzące się głosy.
Ogólnie mnie to nie przeszkadza, choć zastanawiam się czy sąsiad zadzwonił już po policję. Gorzej jak jest muzyka. Wtedy ciężko spać.
Takie imprezy są na "pseudo osiedlu" (bo to jest chyba sześć szeregowców za zamkniętym płotem połączonych betonem), które niedawno powstało obok nas. Ja bym nigdy nie chciała w takim więzieniu zamieszkać. Dla mnie to taki blok położony na płask. Przez wszystkie ściany wszystko słychać. Zero piwnic i beton na podjeździe. Ciekawe jak przyjdzie do płacenia podatku deszczowego od posesji, bo oni raczej mają więcej niż 60% zabudowane.
Czasami mam wrażenie, że jak oni ze swoich okien widzą nasze "osiedle" zwykłych domków z działkami po 600 metrów, to nam zazdroszczą. Bo mamy zieleń. I nie jest dom w dom.
Jednakże ich sąsiedztwo jest lekko upierdliwe. Nie umieją się zupełnie zachować. Tak samo jak ci z drugiego osiedla wybudowanego z drugiej strony na polu. Choć tam są domy wolnostojące i strasznie jeszcze próbują dbać o ogrody, to śmiecie podrzucają nam... Jakby po prostu nie mogli zgłosić ich wywozu. A może nie umieją czytać ze zrozumieniem tabel z terminami wywozu i zgłaszania wywozu gabarytów? Niestety przez to mamy nieustająco tworzące się zbiorowisko odpadów obok śmietników segregacyjnych postawionych przy domu, który został podzielony na mieszkania komunalne.
Póki tych dwóch osiedli nie było, to nie było problemu wysypiska przy skrzyżowaniu.
Podobno Straż Miejska założyła kamerę na pobliskim drzewie, ale od razu ktoś uciął tą gałąź na której wisiała. Przechodzę tam codziennie, a z psem nawet kilka razy i nigdy nie zauważyłam kamery (choć patrzę na gniazda ptaków), ale za to widziałam wiele samochodów, które wypełnione śmieciami tam podjeżdżają.
Ciekawa w sumie jest różnorodność kierowców tych samochodów. Są wany, które prowadzą panowie w ciuchach roboczych. Są zwykłe samochody prowadzone przez normalnie ubanych (ci najmniej wyrzucają) oraz są także panie w szpilkach około siódmej rano, które usiłują dyskretnie pozbyć się śmieci. A więc w sumie mamy cały przekrój społeczeństwa, które nie umie przeczytać ze zrozumieniem jak powinni się pozbywać takich śmieci z posesji (nawet odbiorą z niej i wywiozą, ale oni też tego nie rozumieją). Tragedia.
Ich "genialny sposób" pozbywania się śmieci sprowadza na dzielnicę dziki.... Póki nie było tych osiedli, to nie było takich problemów z dzikami. Bo ludzie tutaj mieszkający wiedzieli co i jak należy robić.


Komentarze
Prześlij komentarz