8 kwietnia 2024 (poniedziałek)
Bardzo źle spałam. Miałam koszmary. Jeden za drugim. A do tego dzisiejsza pogoda zupełnie nie poprawia nastroju: jest pochmurno, parnawo i smętnie. Pogoda jest taka, że nie wiadomo jak się ubrać, bo w tym za gorąco, a w tym za zimno. Nie lubię takiej pogody.
Właśnie dowiedziałam się z FB, że mój kandydat na burmistrza niestety nie wygrał. Bardzo mi przykro z tego powodu, bo wiązałam z nim wielkie nadzieje na dobre zmiany w naszym mieście. Do pozostałych dwóch kandydatów nie ma zaufania. Wydają mi się bardziej karierowiczami niż ludźmi, którzy są w stanie zakasać rękawy i coś zmienić. Szkoda.
Zdziwiła mnie wczoraj tak duża frekwencja w wyborach. Piszę to na podstawie tego co zaobserwowałam pod moim małych lokalem wyborczym. O dziwo nawet z młodszym synem w kolejce staliśmy. Dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że frekwencja w wyborach przekroczyła 50% uprawnionych. W sumie to dobra informacja, bo znaczy, że nasze społeczeństwo zrozumiało, że aby coś zmienić musi zacząć brać udział w wyborach.
Weekend w sumie był ciepły i słoneczny, jednakże nie zabrałam się za prace w ogrodzie. Po tym jak tydzień temu stwierdziłam, że połamie gałęzie, aby jest do koszta bio zmieścić, coś mi pyknęło w tej lewej (operowanej) dłoni i do dzisiaj mnie boli. W ten weekend spróbowałam dokończyć sprawę sekatorem, ale tak bolało jak jego rączkę trzymałam, że nie dawałam rady nic przeciąć. Na razie dam jej spokój, choć mnie to niepokoi. Mam nadzieję, że nie schrzaniłam operacji...



Komentarze
Prześlij komentarz