9 kwietnia 2024 (wtorek)

 "- Wiesz, Sam, tego, co naprawdę ważne, uczymy się za późno. Na tym właśnie polega tragedia starości: całe życie tyle się uczyliśmy, a teraz nie możemy tego zastosować w praktyce. Uważam, że naukowcy powinni skupić swoje wysiłki na tym, żeby umożliwić ludziom krótką wyprawę na koniec ich życia, a potem powrót. W teraźniejszości nie ma żadnego kontekstu, jest tylko chciwość i emocje."

Jonathan Carroll, "Całując ul"


Od jakiegoś czasu zauważyłam, że do wielu spraw podchodzę z coraz większym dystansem. Choć pojawiły się też takie, przy których kiedyś nie reagowałam. Ten dystans daje mi swego rodzaju poczucie spokoju, ale za razem powoduje, że staję się coraz bardziej tylko obserwatorem tego świata. Natomiast te reakcje związane są zapewne z przekwitaniem, gdyż zdecydowanie zbyt szybko się wzruszam. 

W związku z tym zastanawiam się, skoro ja z wiekiem nabieram dystansu, to dlaczego część ludzi z wiekiem jest jeszcze bardziej zaciekła i pełna negatywnych uczuć niż za młodu. Jakby wybaczenie i pobłażanie były uczuciami im zupełnie obcymi. 

Nie wiem co mnie naszło, ale zaczęłam myśleć o testamencie. Internet twierdzi, że cena waha się od 50 do 150 złotych - to nie tragedia jakaś. Ale nie o to mi chodzi. Co ja miałabym tam napisać???? Najstarsza córka nalega (nalegała, bo ostatnio o tym nie wspomina), aby go zrobiła.

"Ja, niżej podpisana, zdrowa (jeszcze) na ciele i umyśle (chyba) spisuję moją ostatnią wolę. (której, szczerze, nie mam) Różnie nam się wiodło, możecie mieć do mnie żale, ale nie jestem w stanie podzielić inaczej majątku (o ile będzie) inaczej niż na cztery równe części..." Dupa. Mam wrażenie, że jestem zbyt miła. Może powinnam napisać prawdę? Choć i tak podział byłby taki sam? Ale jeżeli notariusz musi całość przeczytać, to mogłabym napisać co mi na duszy o każdym z nich (moich dzieci) leży. 

Jak na razie, to ja czuje się jak obcy, bo moja krew jest jak kwas dla innych. Alien po angielsku o wiele lepiej to brzmi, niż nasz "obcy", ale pewnie dla nich tak samo, jak nasz "obcy". Na razie poza ciążą spożywczą z brzucha mi nic nie ma zamiaru wyjść, więc chyba mogę być spokojna. 

"wiem, jaki byście chcieli podział, bo nigdy go nie ukrywaliście. Tylko nie rozumiem waszych podstaw do żądania wszystkiego, a jakieś ochłapy dacie rodzeństwu..." Zbyt wredne? Choć korci mnie bardziej dosadnie, ale w tej chwili tamta myśl się ulotniła (chciałabym mieć maszynę do pisania taką, jak w "Stukostrachach"... - nie było by tego problemu, że się coś ulotniło).

Pewnie zszywając granny squares mi się nudzi i mam dlatego takie myśli...

Ja pierdolę, ale przecież ja nawet jeszcze nie skończyłam 50 lat, a moje dzieci mnie do grobu kładą...


Komentarze

Popularne posty