Nawiedzony dom na wzgórzu (Haunting of Hill House) | Nawiedzony dom w Bly (Haunting of Bly Manor)

"Żadna żywa istota nie zachowa poczytalności obcyjąc jedynie ze światem rzeczywistym. Według niektórych nawet skowronki i pasikoniki są zdolne śnić. Hill House, dom niepoczytalny, stał samotnie u podnóża gór. Skrywając wielki mrok. Gdy wprowadzała się do niego moja rodzina miał już sto lat. Może przetrwać drugie tyle. 
Ściany w jego wnętrzu były pionowe, mury równo ułożone, a podłogi mocne. Drewno i cegły składające się na Hill House były pogrążone w ciszy. Cokolwiek tam bytowało, robiło to samotnie."


"Nawiedzony dom na wzgórzu" to serial, który mnie w jakiś sposób uwiódł. Zdecydowanie bardziej niż "drugi sezon" kolekcji Nawiedzonych Domów. Nawet nie umiem stwierdzić dlaczego. Choć spotkałam się z opiniami, że to właśnie drugi sezon jest o wiele lepszy od pierwszego. 

Dla wyjaśnienia, każdy z tych "sezonów" to zupełnie oddzielna, zamknięta całość opowiadająca historię nawiedzonego domu. Mnie jednak bardziej spodobała się pierwsza część, która wpędza mnie w jakiś nostalgiczny nastrój. 

Obie produkcje Flanagana opowiadają o losach rodzin, które mieszkały w nawiedzonych domach i związanych z tym ich dramatów życiowych. Mają one jednak swój specyficzny klimat, dzięki któremu pewnie te opowieści są wciągające. Nie ma typowego dla horrorów napięcia, ale prawda jest odkrywana bardzo bardzo powoli. 

"To nie do końca prawda, że nie widziałem zjawy. Widziałem ich mnóstwo. Ale nie w tym sensie. Rodzą się z wielu powodów. Ze wspomnień, marzeń, sekretów, z żalu, gniewu i poczucia winy. Ale moim zdaniem najczęściej widzimy to, co chcemy zobaczyć."


Komentarze

Popularne posty